Zły skręt i....trening poszedł w las
-
DST
77.00km
-
Czas
03:40
-
VAVG
21.00km/h
-
Temperatura
15.0°C
-
Kalorie 1000kcal
-
Podjazdy
10m
-
Sprzęt Giant Defy 4
-
Aktywność Jazda na rowerze
Miałam wczesniej wybrać się na trening ale jak to bywa w życiu "ktoś" czytaj mąż musiał pokrzyżować mi plany.Więc wyruszyłam 1 aby tak konkretnie zacząć miesiąc.
Przed 10 wyruszyłam z domu i ....zaraz się wróciłam bo tak zimno było że koszulkę termoaktywną musiałam założyć.No dobra widzę, że na zbiórce nie ma nikogo to jadę sama:)))do Starego Czarnowa i do Żelisławca, Radziszewa bo moim celem była Panorama i sprwdzenie kolana gdybym miała ochotę w jakimś martonie mtb kiedyś wystartować:)
Kolano jak ta lala całe boli tylko nie w łąkotce ale to chyba dobrze.Po podjeździe skręciłam w prawo i wjechałam do puszczy i tak się cieszyłam, że wyjadę już w Dobropolu a tu dupaaaa blada wzięłam nie ten skręt i wylądowałam po 4km bruku prawdziwego w Binowie i w Żelisławcu.Dobrze, że mam GPS w komórce to nie panikowałam, że wyjadę gdzieś w Pyrzycach.
Czas taki marny mi wyszedł bo caluśką drogę miałam pod wiatr i nawet przez dłużą chwilę nie miałam pędu z wiatrem.Twarz od tego wiatru zimnego mi tak zmarzła że chyba zastosuje kiedyś zamiast botoksu:)Polecam
Ale nie zraziłam się i czekam na łądniejszą pogodę bo urlop mam do 10 tego i chcę pojeździć troszku.