Grudzień, 2010
Dystans całkowity: | b.d. |
Czas w ruchu: | 04:00 |
Średnia prędkość: | - |
Liczba aktywności: | 4 |
Średnio na aktywność: | 0.00 km i 1h 00m |
Więcej statystyk |
5 dzień po artroskopii
-
Aktywność Jazda na rowerze
W sumie nic nie boli, tylko jak to bywa kolano napuchnięte (pewnie ze 3 litry płynu jest).I muszę sobie robić zastrzyki z heparyny.Chyba sobie ze 2 zostawie i zhandluje:PPP Nawet 24h nie leżałam w szpitalu ale taka jest nasza służba zdrowia.
Lekarz znowu chciał mnie odesłać do domu chociaż termin miałam wyznaczony ale po mojej "lekkiej" sugestii postanowił mnie zostawić i stwierdził:"że to cud jeżeli panią uda się dziś zoperować"...a jednak cuda się zdarzają:)
Anestezjolog okazał się wyloozowanym kolesiem, zapodał dopalacza i kręciła się rozmowa.Przez całą operację oglądałam swoje kolano od środka(kazałam sobie nie zasłaniać).Jakieś flaczki ciągle pływały tam i widziałam niebiesko białe szwy.I obiecali już za 4 tyg wrócić do roweru...mam nadzieję, że nie do czyszczenia heheheh.Pozdro
spynyng:)
-
Czas
01:00
-
Aktywność Jazda na rowerze
GDYBY MÓJ WIECZNIE ZAPRACOWANY MĄŻ ZADBAŁ O MÓJ REGULARNY WYSIŁEK FIZYCZNY NIE MUSIAŁABYM CHODZIĆ TYLE NA ĆWICZENIA A BAZĘ MIAŁABYM WYROBIONĄ PRZEZ CAŁY ROK EH...YOU K'NOW WHAT I'M TALIKING ABOUT:p
lubię zapach spoconych rękawiczek:)
-
Czas
01:00
-
Aktywność Jazda na rowerze
po tym jak wyrzucili mnie ze szpitala poszłam na rowerek na advance było ok
Basen
-
Czas
01:00
-
Aktywność Jazda na rowerze
ps.żeganj cellulicie
I'm back
-
Czas
01:00
-
Aktywność Jazda na rowerze
Po bitych 2 miesiącach laby powrót do treningów.Karnecik świeży aż prosił się o wykorzystanie.W sumie to nie odpoczęłam, bo wykańczałam domek i przy okazji wykończyłam siebie ale stałam się specjalistką od kładzenia fugi:P
Na basenie starszy pan uskuteczniał podryw ale marnie mu szło więc dał sobie spokój:D chciał, żebym go pływać nauczyła hheheh, bo ja generalnie pływam tylko na plecach (nie zaburza to rytmu oddychania, coś było o tym w bibli kolarza górskiego)co bardzo pewnie dziwi innych, ale kto by się przejmował.Muszę strwierdzić, że po lekkiej zadyszce cięłam równo bez jakieś przerwy, więc coś mi z bazy zeszłorocznej jeszcze zostało.
Teraz sobię będę liczyła trening w godzinach.
ps. po upadku na ostatnim maratonie uszkodziałam sobie łękotkę i w sobotę czeka mnie artroskopia://// ale jestem dobrej myśli.Ostrzegłam lekarzy że do 1 marca mam być naprawiona...może poproszę jeszcze przy okazji o jakiś lifting albo odssysanie heheheh